Aktualności

Spotkanie z Mistrzem Świata - Robertem Karasiem!

Dzień 04.08.2018 roku zapisał się w kartach historii barcińskiego sportu na dobre! W nasze skromne progi, na konferencję, przyjechał Mistrz Świata - Robert Karaś i jego osobisty trener personalny - Piotr Benewiat. To teoretyczno- praktyczne spotkanie zorganizowane było przez TRIBA BOSiR Barcin. Na życzenie mistrza odbyło się w kameralnym gronie dwudziestu osób, bez udziału mediów. Zaproszeni goście to osoby z gminy Barcin, które przyczyniły się do organizacji sparingu triathlonowego w Barcinie, który odbył się na początku tego roku. Zaproszone też zostały osoby z lokalnego świata sportu, tj. grupa biegaczy "Ślimaki Barcin", triathloniści z powiatu Żnińskiego i Inowrocławia. Przyjechali też zaproszeni kolarze z Torunia, którzy pomagają TRIBA w sprawach treningowych. Zaproszenie zostało wysłane również do grup triathlonowych z Mogilna, Torunia, Bydgoszczy, sekcji kolarskiej "Szosa Żnin" oraz grupy pływackiej "Team Woda", ale z uwagi na plany rodzinne i sportowe nie mogły wymienione grupy nie mogły uczestniczyć w tym spotkaniu. Konferencja prowadzona była przez Marcina Rucińskiego, który z ramienia TRIBA aranżował negocjacje w sprawie przyjazdu Roberta Karasia. Spotkanie miało formę luźnej rozmowy, a sam Mistrz Świata, jak powiedział: „Przyjechaliśmy do Was i jesteśmy do Waszej dyspozycji. Zadawajcie pytania..”. Pytań było bardzo dużo. Dotykały one tematów radzenia sobie z ekstremalnym wyczerpaniem, mentalnym nastawieniem swojej psychiki na pokonywanie tak dużych dystansów, żywieniem podczas takiego wyścigu, przygotowaniem się do tak ekstremalnych startów. Poruszane były też tematy podstawowego żywienia, ustalania FTP - progów pracy, różnice między pracą na tętnie, a mocy; omawianie treningów biegowych oraz pływackich. Robert wspólnie z Piotrem cały czas odpowiadali bardzo dokładnie i wnikliwie na stawiane im pytania, łącznie z dawkowaniem i łączeniem odpowiednich substancji żywieniowych. Słuchacze byli pod wrażeniem wiedzy nie tylko Roberta, ale też Piotra, który tak naprawdę jest drugim "mózgiem" Roberta. Piotr jest głównym trybem "Team Karaś" i mistrzem w swojej dziedzinie. W części końcowej wykładu Robert Karaś wręczył na forum strój startowy nowemu pływakowi z TRIBA Barcin - Robertowi Muszyńskiemu, życząc mu sukcesów. Strój został ufundowany przez Burmistrza Gminy Barcin - Pan Michała Pęziaka, któremu TRIBA składa serdeczne podziękowania. Po niecałych dwóch godzinach wykładu całość ekipy przeszła na ćwiczenia praktyczne z biegania na tartanie Stadionu Miejskiego. Robert korygował technikę biegową uczestników spotkania, natomiast Piotr na swoim punkcie dobierał dla każdego indywidualnie ćwiczenia, aby poprawić ruchomość stawów i wzmocnić mięśnie głębokie. Po tej sesji trwającej około 60 minut, całość przeszła na część praktyczną w Krytej Pływalni. Tam również indywidualnie każdy z uczestników był analizowany przez Mistrza i od razu na miejscu udzielane były wskazówki. Goście podzielili się również informacjami na temat pływania "Open Water", a nie stricte basenowego. Przez całą część praktyczną (biegową i pływacką) uczestnicy spotkania indywidualnie podchodzi do Roberta i Piotra zadając pytania. Nie było z tym żadnych problemów i każdy z uczestników dostawał wyczerpującą odpowiedź. Część basenowa była ostatnią „stacją” tego spotkania. Po zakończeniu Marcin Ruciński otrzymał "feedback" na gorąco od uczestników spotkania: "Mega wydarzenie..!""Super było się spotkać z takimi osobami z taką wiedzą i doświadczeniem..!" , ".. duża otwartość, normalność ze strony Mistrza Świata i miła luźna atmosfera.""Jesteśmy w szoku, jakim ogromem wiedzy dysponują Robert i Piotr i, że z taką łatwością da się z nimi porozmawiać..". Po zakończeniu każdy z uczestników mógł zrobić sobie zdjęcie z "Teamem Karaś". Marcin Ruciński jako reprezentant TRIBA BOSiR BARCIN po zakończonym spotkaniu, udał się z Robertem Karasiem i Piotrem Benewiatem na biznesowy obiad w Restauracji "Herbarium Hotel & Spa", gdzie omówiono dalszą współpracę i promocję Gminy Barcin. Nadmieniam, że całość spotkania była nieodpłatna. Odbyła się ona dzięki zaangażowaniu TRIBA BOSiR BARCIN i Prezes Barcińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji - Pani Leny Patalas. Serdeczne podziękowania dla Burmistrza Barcina - Pana Michała Pęziaka, który wspiera w każdym aspekcie TRIBA BOSiR BARCIN.

ROBERT KARAŚ

10.06.2017r. - Mistrz Świata na "Double Ultra Triathlon" odbywający się w Emsdetten (Niemcy). 
Wymienione zawody należały do Pucharu Świata federacji IUTA (International Ultra Triathlon Association). 
Robert ustanowił rekord świata na tej trasie - 19h 44min 42s. Poprzedni rekord miał już sześć lat i należał do Szwajcara Adriana Brennwald 19h 50min 12s.

Pływanie 7,6km - 1h 47min 30s. - średnie tempo pływania 1min 24s./100m

Rower 360,0km - 10h 33min 45s. - średnia prędkość jazdy 34,08 km/h

Bieg 84,4km - 7h 23min 28s. - średnie tempo biegu 5min 16s./km

27.07.2018r. - Mistrz Świata na "Triple Ultra Triathlon" odbywający się w Lensahn (Niemcy). 
Wymienione zawody były Mistrzostwami Świata. 
Robert ustanowił rekord świata na tej trasie. Aktualny rekord który ustanowił Robert na tej trasie to 30:48:57s. , poprawiony przez Roberta o niespełna godzinę. 

Pływanie 11,4km - 2h 41min 19s. - średnie tempo pływania 1min 24s./100m

Rower 540,0km - 15h 23min 57s. - średnia prędkość jazdy 35,07km/h

Bieg 126,6km - 12h 43min 41s. - średnie tempo biegu 6min 01s./km

PIOTR BENEWIAT

Wielokrotny medalista sportów walki na arenie międzynarodowej i ogólnopolskiej. Brązowy medalista Mistrzostw Polski. Wielokrotny Mistrz Holandii, w różnych konkurencjach sportowych. Sportowiec Roku. Obecnie jeden z najlepszych trenerów personalnych w Trójmieście - dietetyk. Główny tryb "Team Karaś" odpowiadający za żywienie i budowanie ciała pod kątem sprawności ogólnej.

Czytaj dalej...

Kolejne podium TRIBA BOSiR Barcin - Chmielno!

Dnia 28.07.2018 roku w miejscowości Chmielno na Kaszubach odbyły się Ogólnopolskie zawody IronMan na dwóch dystansach - 1/4 oraz 1/8. Pierwszy z nich to dystans podczas którego zawodnicy muszą przepłynąć 950 metrów, przejechać na rowerze 45 kilometrów oraz przebiec 10,500 metrów. W przypadku dystansu 1/8 IronMan jest to ilość przepłyniętych, przejechanych na rowerze i przebiegniętych metrów pomniejszony niemal o połowę! W tych zawodach starowała trójka zawodników z naszego regionu powiązana z TRIBA BOSiR Barcin - Krzysztof Nowak, Michał Turek oraz Marcin Ruciński. Pierwsza dwójka wystartowała na dystansie 1/8 trasy IronMan. Krzysztof Nowak uplasował się na 83. miejscu w kategorii OPEN i na 28. miejscu we własnej kategorii wiekowej z czasem - 1h 32min 27s. Michał Turek zajął 41. miejsce w kategorii OPEN i na 18. miejsce we własnej kategorii wiekowej z czasem - 1h 19min 48s. Ostatni z naszych startujących - Marcin Ruciński - wystartował na dłuższym dystansie i osiągnął wielki sukces zajmując 12. miejsce w kategorii OPEN i 3. miejsce we własnej kategorii wiekowej z czasem 2h 16min 32s. W całych zawodach, którym towarzyszyła piekielna aura - bo aż 32 stopnie Celsjusza, wystartowało blisko 200 uczestników. TRIBA BOSiR Barcin ponownie na podium!

Czytaj dalej...

Oczami triathlonisty #4!

TRIATHLON BYDGOSZCZ 1/2 IRONMAN - SZTAFETA!  

OCZAMI TRIATHLONISTY - CZĘŚĆ CZWARTA 08.07.2018 roku

"04:30 pobudka! Pobrałem jeszcze niezbędne rzeczy. Gdy jadłem śniadanie tj. 05:30 podjechała TRIBA. Musieliśmy tak wcześnie jechać, bo po pierwsze do 06:30 była jeszcze możliwość wejścia do strefy rowerowej a po drugie start był o 07:00. Nauczony doświadczeniem chciałem jeszcze sprawdzić swoją maszynę. Poranna rozmowa w samochodzie jednak się nie kleiła, każdy był lekko zaspany. Radek tylko raz po raz dawał do zrozumienia, że odczuwa stres (mówił: „.. ale mnie ciśnie na tyłek” itp.) i czekał na to, że my też mamy takie odczucia. My jednak podkręcaliśmy temat i mówiliśmy, że trzeba wszystkim skopać tyłek, że idziemy na całość - w tzw. trupa. U Radka to wzmacniało nie psyche, ale ciśnienie na tyłek. Około godziny 06:00 dojechaliśmy na miejsce. Bydgoszcz dopiero przewracała się na drugi bok, po sobotnich imprezach. My już byliśmy zwarci i gotowi, szczególnie Radek. Podczas przejścia przez Brdę rozdzieliliśmy się na kierunki. Ja poszedłem do strefy rowerowej a Piotrek z zapasem chusteczek, poszedł wspierać Radka na start. On pierwszy z naszej ekipy zaczynał walkę. W strefie spotkałem znajome twarze. Zamieniliśmy kilka słów. Sprawdziłem umocowanie bidonów, zrobiłem kilka małych poprawek przy rowerze i poszedłem do strefy zmiany chipa. 07:00 poszedł start. Sędzia poinformował zawodników ze strefy rowerowej. Byłem już gotowy. Po upływie około 20 minut z wody wychodziły pierwsze osoby. Była to czołówka startująca indywidualnie, na dystansie 1/2. Oni jako PRO, byli puszczani pierwsi. 21 minuta po starcie do strefy wbiegł pierwszy zawodnik (pływak) ze sztafety. Była to sztafeta www.kujawsko–pomorskie.pl. Bardzo mocna ekipa. Zawodowy pływak i zawodowy kolarz. 22 minuta - kolejny pływak ze sztafety, Staszkiewicz (mocny gość, znany nam bardzo dobrze). 23 minuta do strefy wpadł Domeracki (jeden z najlepszych pływaków długodystansowych w Polsce), za nim kilka sekund pojawił się Robert Ciepłowski następny mocny pływak z team-u IPA Bydgoszcz. Wiedziałem, że będę musiał ich gonić. W głowie powoli się już kotłowało. 24 minuta, Radka nie widać a tu kolejne ekipy umykają tj. Drużyna Jurasza i Nokia Bydgoszcz. 25 minuta pojawił się pływak z KS Jastrzębie, a za nim Sudoł Piotr reprezentant Powiatu Żnińskiego. Już ciśnienie sięgało zenitu, a w głowie jedna myśl, czy korby od suportu wytrzymają. Za chwilę wpadł Radek 25min 33s. Po jego oddechu było widać, że dał chłop z siebie wszystko. Ręce mi się trzęsły jak ściągałem mu chipa. To było już spowodowane stresem i napływem adrenaliny. Jak wybiegłem z rowerem ze strefy, już byłem w swojej matni. Głęboki oddech i jedna myśl, aby na początku nie „przepalić” nogi i pojechać zgodnie z założeniami. Po ok. dwóch minutach łyknąłem pierwsze dwie osoby ze sztafety. Pojawił się banan na twarzy i cisnąłem dalej. Na horyzoncie kolejny rywal. Dojechałem do niego i mając na blacie 320 wat wyprzedziłem go. Noga poczuła. W głowie zapaliła się lampka z napisem - "Marcin zwolnij!". Potraktowałem to poważnie, bo wiedziałem czym to może skutkować. Zaczęliśmy się mijać. Po chwili na motocyklu podjechał do mnie sędzia i dał mi ostrzeżenie, za draft. Jechałem swoje, lecz gość mijając mnie od razu zwalniał i wybijał mnie z rytmu pedałowania, ponieważ musiałem hamować żeby łapać odległość. Taka walka trwała kilkanaście minut, aż w końcu gość spuchł, a ja odjechałem. Na każdym okrążeniu (było ich cztery - 22,5km jedno okrążenie) miałem wsparcie. "Krzychu" podawał mi czas do pierwszego ze sztafety. Ja w swoich założeniach cisnąłem do przodu. Co okrążenie, czas do pierwszego topniał, a banan na twarzy był coraz większy. Na trasie zaczęło się robić gęsto. Na końcówce trzeciego okrążenia podjechał do mnie sędzia. Znowu dostałem reprymendę abym teraz szybciej wyprzedzał. Zbulwersowany zacząłem się z nim kłócić. Nie tylko ja miałem problemy z tymi sędziami. Mój kolega Marek Kowalczyk, startujący indywidualnie, znany i utytułowany triathlonista w Polsce, dostał karę za draft (co było głupotą i idiotyzmem jak mi opowiadał, jak się to odbyło). Z trzeciej pozycji open spadł na 8 pozycję open. Na początku czwartego okrążenia "Krzychu" krzyknął do mnie: „30s. do pierwszego”. Pomyślałem sobie - JESTEŚ MÓJ. W połowie czwartego okrążenia dochodzę „moją ofiarę”, która miała ponad 4 minuty przewagi. Mijając go widzę w jego oczach złość i niemoc. Pamiętam jak powiedziałem: „.. w końcu Cię mam, teraz Ty gonisz!” Próbował jeszcze walczyć, ale.. to był jego koniec. Coś w nim pękło, bo stracił do mnie 6 minut, przez około 15km jazdy. Jednak nie wszystko się układało po mojej myśli, bo końcówka była walką na tzw. wyrzyganie. Na jakieś 4km do mety zza pleców wyskoczył mi, mój kolega Żmudziński Marcin z teamu IPA. Mocna maszyna. Poszły konie po betonie. Nie ważne już były waty. Ogień, mroczki i koła w oczach i tylko jeden cel, aby za bardzo nie odjechał. W amoku tej walki zszedłem z roweru zamiast przed belką, to koło roweru już było w połowie belki. Jednak byłem tak zamroczony, że nie słyszałem sędziego, który biegł za mną i gwizdał. Dobiegu do strefy mieliśmy jakieś 300m. Sędzią była kobieta o stosownych wymiarach. Jak dobiegła za mną, to ledwo mogła złapać oddech. Wyglądała jakby to ona jechała 90km na rowerze. Po zmianie chipa i przekazaniu Piotrowi, który jakby unosił się w powietrzu pobiegł swój półmaraton, musiałem podać nr sztafety sędziemu. Pomyślałem, teraz na pewno dostaniemy karę czasową. Jednak nie miałem racji. Najbliższa rodzina tj. żona i dzieci czekały na mnie, przy strefie. To była wspaniała chwila kiedy Oni byli i widzieli. Straciłem tylko 5s. do Marcina z IPA. Razem podziękowaliśmy sobie. Mój czas przejazdu to 2h 13min 00s. Poszczególne średnie prędkości na odcinkach 11km - 40km/h, 40km/h, 41km/h, 41km/ h, 41km/h, 41km/h, 38 km/h, 43 km/h. Chłopacy z TRIBA powiedzieli mi, że do końca nie wierzyli, że utrzymam tą średnią. Przeczuwali najgorsze. Jednak organizm się nie poddał, a rower sprawdził w 100%. Po szybkim ogarnięciu się wróciłem na trasę biegu, aby pomóc Piotrowi. Walczyliśmy o czołowe miejsce. Piotr naprawdę mocno biegł. Pierwsze dwa kilometry po 3:39, potem 4:00, 4:04, 4:01. Na około 10km podałem mu żel energetyczny. Chwilę pobiegłem z nim. Spytał czy jest dobrze. Powiedziałem mu, że mamy na pewno pudło niech tylko wytrzyma. On się uśmiechnął i wrzucając kolejny bieg, oddalił się. Cały czas z Krzychem i Radkiem monitorowaliśmy jego bieg online, w aplikacji telefonu. Dał radę i z czasem 1h 27minut i 37s. wpadł na metę. TRIBA BOSiR BARCIN zajęła drugie miejsce z czasem 4h 11minut 26s. Pierwsze miejsce należało do Naszych kolegów z IPA Bydgoszcz 4h 10minut 49s. (JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKI ZA RYWALIZACJĘ FAIR PLAY DO KOŃCA I WSPÓLNY PRZYJACIELSKI DOPING). Tak mało brakowało. Trzecia miejsce sztafeta www.kujawsko-pomorskie.pl z czasem 4h 17minut 01s. Piękna impreza zrobiona na wysokim poziomie, co doceniła również Pani Prezes Barcińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, która przyjechała na miejsce osobiście nam pogratulować. To się ceni! Podziękowania dla wszystkich, którzy w nas wierzą!"

Czytaj dalej...

Oczami triathlonisty #4!

TRIATHLON BYDGOSZCZ 1/4 IRONMAN!

OCZAMI TRIATHLONISTY - CZĘŚĆ CZWARTA 07.07.2018 roku

"Poranek był bardzo spokojny. W końcu wstałem o normalnej dla ludzi porze, czyli o 07:00. Ten dzień nie był moim dniem startu, ale mojego kolegi z ekipy TRIBA - Krzysztofa Nowaka. Jechałem mu pokibicować i dać wsparcie na trasie. Startował on na dystansie 1/4 IRONMAN (950m pływanie, 45km rower oraz 10,5km biegu). W dniu 06.07. rozmawiałem telefonicznie z Krzysztofem ustalając szczegóły żywienia na trasie. Powiedział mi, że o godzinie 08:00 będzie już na miejscu, w Bydgoszczy. Przyjąłem to za żart, bo znam już jego charakter i wiem, że lubi sobie pospać. Tym bardziej, że jego fala, w której startuje rozpoczyna pływanie dopiero o godzinie 10:20. Krzychu natomiast twardo twierdził, że jest to poważna impreza i musi być wcześniej. Z uwagi na to zjadłem śniadanko wraz z moimi synami - Beniaminem i Brunem, którzy jechali ze mną i o godzinie 08:30 ruszyliśmy do Bydgoszczy. Na wysokości miejscowości Stryszek zadzwoniłem do mojego kolegi, żeby powiedział mi w którym miejscu zaparkował auto. W telefonie usłyszałem: cyt. „sorry, Marcin ja dopiero jadę..”. Sen wygrał - ;). Po zaparkowaniu aut udaliśmy się nad Brdę, w rejon startu. Może teraz trochę o samych zawodach.. Triathlon Bydgoszcz to zawody jedne z największych w Polsce! Dwa razy z rzędu, impreza ta uzyskała pierwszą nagrodę, za najlepiej zorganizowany event triathlonowy. Oczywiście tym razem też tak było. Już od godziny 09:00, rzeka Brda kipiała. Zawodnicy puszczani w formie "rolling startu" (co około 5s.) kotłowali wodę. Na starcie stanęło tego dnia około 1.300 osób. Sami oceńcie jakiej rangi to jest impreza i jakie musiało być przygotowanie. Dodatkowo organizatorzy zadbali o osoby, które przyjechały dopingować swoim zawodnikom i uruchomili specjalną aplikację. Można było w telefonie, po zalogowaniu się na stronie, obserwować w którym miejscu jest dany zawodnik (pierwszy raz widziałem takie coś na imprezie w Polsce). Z Krzychem udaliśmy się do HWS "Łuczniczka". Tam pomogłem mu zapiąć piankę triathlonową i dałem kopa na szczęście. Pogoda była słoneczna, a wręcz upalna, około 28 stopni i lekki wiaterek. Około godziny 10:20 ruszyła fala "Krzycha". W tej fali startował też nasz kolega "Ryba" i Krystian (chłopaki z naszego miasteczka). Około godziny 10:45 Krzychu rozpoczął swoja przygodę z triathlonem. "Ryba" i Krystian ruszyli jakieś 5 minut przed "Krzychem". Na początku mieli do pokonania 450 metrów pod prąd (gdzie prąd na Brdzie jest naprawdę duży). Stałem na nawrocie. Zobaczyłem Krystiana, minęły jakieś 4 minuty i przepłynął "Ryba", który już z kraula przeszedł na żabkę. Chyba się za mocno „zakwasił” na początku i teraz już leci na "oparach". Gdzie tu jeszcze.. rower 45km i 10,5km biegu. Myślę sobie - to będzie rzeźnia w jego wydaniu. Za chwilę, tj. 45s. po "Rybie" wyłonił się zza bojki nawrotowej "Krzychu". Odrobił 4min 15s. do "Ryby". Krzyczałem do niego, aby równo płynął i podawałem mu czas straty do "Ryby" i "Krzycha". „Banan” pojawił się na mojej twarzy. Mój wychowanek Krzychu ciśnie jak mało kto! To jest naprawdę budujące. Szybko przebiegłem na linię wyjścia z wody. Mignął mi Krystian, za chwilę "Ryba" i jakieś 20s. za nimi był "Krzychu". No to mi się podoba. Ma ich już w swoim zasięgu - pomyślałem. Posłałem kilka słów tzw. motywatorów, w kierunku Krzycha cyt. „zapier.. - skop im cztery litery”. Usłyszał, bo pokiwał głową! Pomyślałem sobie wtedy, że jak nie może mówić to na pewno już dał z siebie dużo. Szybko przemieściłem się na trasę rowerową. Zobaczyłem jak "Krzychu" wyjeżdża. Stanąłem na nawrocie tj. 22km roweru. Po upływie około 42 minut pojawił się Krystian. Czekałem z niecierpliwością spoglądając na zegarek. Denerwowałem się gorzej jakbym sam startował! 43 minuta - jest, jest! „Petarda”! "Krzychu" odrobił już 4 minuty do Krystiana. "Ryba" został z tyłu. Krzyknąłem mu to info! Pomyślałem sobie, naprawdę mocno jedzie i wtedy zastanowiło mnie to, czy aby nie za mocno. Przecież wie co robi, rozmawialiśmy już na ten temat! Tym miłym akcentem pożegnałem się z "Krzychem", bo musiałem jechać do domu. Byłem pełen optymizmu i nadziei, lecz nie długo to trwało.. Podczas powrotu do domu, zadzwonił do mnie Bartek (również triathlonista z TRIBA), który poczynania "Krzycha" obserwował na specjalnej, wirtualnej platformie stworzonej przez organizatora. Zapytał mnie: „Marcin co się stało z "Krzychem"?”. Od razu kilkanaście myśli przebiegło mi przez głowę.. Wcisnąłem „heble” w samochodzie i zjechałem na pobocze! Zapytałem: „Jak, co się stało?” i od razu odpowiedziałem: „wszystko dobrze”. Wszystko dobrze to było do czasu, dopiero mnie uświadomił Bartek mówiąc: „Krzychu wcale nie biegnie, tylko idzie i to strasznie wolno. Pierwsze dwa kilometry pobiegł a teraz kaplica”. Szybko zakończyłem rozmowę z Bartkiem. Już będąc prawie w Barcinie, zrobiłem nawrotkę i jazda do Bydgoszczy. Beniamin i Bruno zdziwili się, ale może też bardziej zaniepokoili.. Zapytali co się stało. Ja już byłem myślami co może się jeszcze stać, bo co się stało to ja już wiedziałem.. Gdy dojeżdżałem do Bydgoszczy zadzwonił"Krzychu". Pierwsze jego słowa to: „Przepraszam Marcin, nie dałem rady..”. Chwilę porozmawialiśmy i wróciłem z chłopakami do domu. "Krzychu" spotkał się z tzw. „ścianą”, podczas biegu. Po prostu ktoś mu „prąd” odciął! Według Krzycha spowodowane to było pogodą i upałem, a według mnie złożyło się więcej składowych. Od żywienia na trasie, po brak monitorowania swojego organizmu. To jednak będziemy niedługo ustalać. Po powrocie do domu, przy kawce - porozmawiałem chwilę z żoną. Około godziny 18:00 podjechała moja ekipa z TRIBA tj. Piotrek i Radek. Udaliśmy się wspólnie do Bydgoszczy, aby pobrać pakiet startowy. Ja natomiast musiałem wstawić rower do strefy. 08.07.2018 roku startowaliśmy na dystansie 1/2 IronMan sztafety (1900m - pływanie: Radek, 90km rower: Ja i 22,3km biegu: Piotrek). Podczas drogi do Bydgoszczy omawialiśmy temat "Krzycha" i panował względy luz. Lecz zbliżając się do Łuczniczki Radek - Nasza gwiazda „spokoju”, zaczęła wprowadzać nam w tryby zdenerwowanie. Ja z Piotrkiem jednak się nie poddaliśmy tej lekkiej panice i w żart obracaliśmy wszystko. Radek skomentował to tak: „.. zobaczymy jutro Wasze miny, jak będziemy jechać rano..”. Po przybyciu na miejsce pobraliśmy pakiet i wprowadziłem rower do strefy. Obsada w sztafetach naprawdę była mocna. Startowało 30 ekip z całej Polski. Na miejscu załapaliśmy się jeszcze na pasta party. Około godziny 22:00 wróciliśmy do domu".

Czytaj dalej...

Oczami triathlonisty #3!

TRIATHLON MROCZA 1/8 IRONMAN!

OCZAMI TRIATHLONISTY - CZĘŚĆ TRZECIA 23.06.2018 roku

"Wieczór - 22.06.2018 roku - pakowanie auta na zawody. Do garażu wchodzi żona i pyta: ”Gdzie się wybierasz?”. Czuję lekkie zdenerwowanie w jej głosie. Odpowiadam: „Kochanie przecież mówiłem Ci, że jutro jadę na zawody”. Mina jej jest „bezcenna”! Szybko się odwraca i słyszę tylko trzask drzwi od garażu. Myślę sobie, chyba coś zawiodło, czeka mnie długa noc. 23.06. - pobudka 04:45 - sobota. Lekko zaspany wymykam się delikatnie z łóżka. Karolina jeszcze śpi. Siadam w łazience na wannie i próbuję się obudzić. Spałem niecałe 5 godzin. Analizuję wyścig. Nie mogę dojść do siebie, więc porywam się na radykalny krok. Zimny prysznic stawia mnie na nogi - spróbujcie, doznania są nieziemskie. Wychodzę jeszcze na chwilę z psem na spacer i doznaję szoku. Temperatura spadła do 13 stopni - ale kosa! Nad głową jeszcze mam słońce, ale w oddali widać już ciemno - granatowe chmury. Myślę sobie, na pewno przejdzie bokiem. Gdy wchodzę do domu tj. 06:00 słyszę tupot małych stópek i głos mojego najmłodszego syna Borysa: „Tato już wstałeś, co robisz?”. Prowadzimy razem poranną konwersację, ja przy kawie, a on przy flaszce z mlekiem. 06:30 - czas na wyjazd. Borys poszedł do Karoliny łóżka, a ja palę maszynę i obieram kierunek Mrocza, a dokładnie mieścina Rościmin. O 07:30 jestem na miejscu tj. - Triathlon Mrocza 1/8 IronMan! Jedna z cyklu imprez triathlonowych, ogólnopolskich organizowanych przez Kujavia3. Pogoda się pogorszyła. Ciemne chmury, temperatura w granicach 15 stopni i przenikliwy zimny wiatr. Po prostu pięknie! Pocieszam się jednak, bo nie pada. Odbieram pakiet startowy. Zaczynam składać i oklejać rower. Za chwilę czuję krople deszczu. Morale spada i chęć startu też. Szybko dosiadam mój pocisk i jadę zawieźć rzeczy biegowe do strefy zmian. Organizator na tych zawodach przewidział dwie strefy zmian, oddalone od siebie o 2 km. Deszcz nie odpuszcza, a przybiera na sile. Po zostawieniu rzeczy i roweru w strefach chowam się do samochodu. Zakładam szybko piankę ponieważ czuję, że ciało się wychładza. Do startu zostało 50 minut. To jest czas na krótki sen i poukładanie sobie wszystkiego w głowie. 20 minut do startu. Jestem już nad wodą. Robię krótkie rozpływanie. Deszcz cały czas pada. Wychodzę z wody i spotykam mojego rywala - Gracjana z Bydgoszczy (chłopak w tym roku zrobił kwalifikacje na MŚ w RPA na dystansie 70.2 IronMan tj. dystans 1/2). Gracjan startuje w mojej kategorii wiekowej i jest obecnie najlepszym triathlonistą z rejonu Bydgoszczy. Ma pewien niedosyt wobec mojej osoby, ponieważ w Lusowie na "Triathlonie Lwa" przegrał ze mną. Chwyta mnie za rękę i mówi, że dzisiaj startujemy razem w fali koło siebie. Ustawiamy się w linii. Start odbywa się metodą rolling (puszczane są 3 osoby, w odstępie czasowym 3-4s.) Jest to dobre, ponieważ nikt na nikogo nie wpada podczas płynięcia. Za chwilę czuję rękę na ramieniu. To jest mój kolejny kolega - rywal. Adam z Bydgoszczy (w latach 90, najlepszy junior w triathlonie, w Polsce). Obecnie powraca do korzeni. Mówi mi, że będę czuł jego oddech na plecach. Takie małe straszonko. Jest to rytuał wśród „starych” triathlonistów, celem wprowadzenia nerwowości tuż przed startem. Takie małe szachowanie. Minuta do startu. Wyciszenie i koncentracja.. Start! Do pierwszej bojki nawrotowej, około 200m płynę bardzo mocno, z rąk robi mi się wirnik. Nawrót, łapię swój tor i długie pociągnięcia. Kierunek - plaża. Wychodzę z wody z czasem 7min 40s. Rywale są za mną jakieś 30s. do 60s. Gdy szykuję się do wyjścia ze strefy, z rowerem, wybiega z wody Gracjan. Mijam go klepiąc go po plecach. Widzę zdenerwowanie w jego oczach. Siadam na rower i mocno zaczynam cisnąć. Deszcz coraz bardziej pada. Zaczyna mocniej wiać. Czuję dreszcze i zimno. Dodatkowo nawierzchnia trasy jest w kiepskim stanie, więc muszę kontrolować aby nie uszkodzić koła. Jestem trzeci. Przewaga do drugiego zawodnika topnieje. Deszcz który zamazuje mi szybę w kasku i mocne podmuchy bocznego wiatru wybijają mnie z rytmu pedałowania. Myślę sobie - nie ma co narzekać, bo każdy z tym walczy. 10km, wjechałem do miejscowości Mrocza. Jestem w pozycji "aero", gdzie mój wzrok nie sięga dalej niż metr przed koło. Za chwilę słyszę krzyki ludzi. Podnoszę głowę i kur.. zakręt, w lewo 90 stopni. Zaczynam pulsacyjnie hamować i powoli składać się do skrętu. Nawierzchnia od deszczu jest jak lodowisko. Czuję, że będzie źle. Ucieka mi tylne koło. Podczas upadku łapię rower za górną rurę, przytrzymując go na brzuchu. Odruch bezwarunkowy i głowa ściągnięta do klatki piersiowej (zostało mi to ze sportów walki). Ślizgiem trę po asfalcie. Czuję jak pali mi się lewa strona, łokieć i udo. Zatrzymuję się na krawężniku. Podbiega do mnie policjant i medyk. Chwilę jeszcze leżę. Myślę tylko czy rower jest cały i czy ja mogę jechać dalej. Zdenerwowanie sięga zenitu. Służby pomagają mi wstać i coś mówią do mnie! Nie rejestruję tego! Chwytam rower i szybki rekonesans. Rower chyba jest ok. Wyciągam łańcuch, który się zakleszczył między ramą a suportem i wkładam go na tarcz z przodu! Utykając próbuję wsiąść na rower. Czuję ból w nodze i pieczenie. Medyk coś krzyczy do mnie, odpowiadam, że wszystko jest dobrze. Oczywiście nic nie jest dobrze, ale ja walczę do końca. Udało mi się usadzić tyłek na rowerze. Tylko teraz rozkręcić nogę, która boli. Sprawdzam wszystko – rower działa. Dojeżdża do mnie mój rywal Gracjan. Nie widział zdarzenia lecz widzi, że krwawi mi noga i łokieć. Zachowanie godne podziwu, z jego strony. Zwalnia i powoli jadąc ze mną pyta się, czy jestem w stanie dalej jechać. Dziękuję mu za to zachowanie i mówię, że walczymy do końca. Po nawrocie Gracjan odjeżdża mi na około 400m. Teraz to dopiero zaczyna się walka. Deszcz coraz mocniej pada i 11,5km jest pod wiatr. Zdenerwowanie i poziom adrenaliny jest tak wysoki, że średnia watów wynosi 305. Naprawdę wysoko. Czuje delikatne przykurcze na mięśniu czwórgłowym uda. Po 8 minutach dojeżdżam Gracjana. Odjeżdżam mu, a poziom serotonin podnosi mi się w organizmie. Po upływie kilku minut jazdy, kątem oka zobaczyłem na poboczu dwie osoby. Jedna z nich, jak ją mijałem zagwizdała (sędzia) i wskazała ręką za mną, krzycząc upomnienie. Spojrzałem za siebie, a w bliskiej odległości znajdował się Gracjan. Sędzia dał mu upomnienie za drafting. Nie wiem jak długo jechał za mną, na tzw. "kole". Chęć wygranej była u niego duża, bo do końca wyścigu nie zwiększył odległości. W kwestii przypomnienia drafting w triathlonie jest zabroniony. Po dojechaniu do strefy zmian, pierwszy ze strefy wybiegł Gracjan. Ja byłem tak przemarznięty i obolały, że nie mogłem włożyć nogi w but. Musiałem aż usiąść. Kiedy wybiegłem, byłem jakieś 15s. za Gracjanem. Na drugim kilometrze minąłem zawodnika, który był cały czas drugi. Jakieś 500m dalej minął mnie zawodnik z Kujawia3Team. Jak się później okazało - zawodowy biegacz. Przewaga między mną, a moim rywalem była taka sama. Dopiero na 4km zauważyłem, że Gracjan oddala się. To było spowodowane tym, że słabłem i noga coraz bardziej mnie bolała. Przed końcem mety minął mnie jeszcze młodzieniaszek z kategorii M20. W kategorii zająłem pierwsze miejsce, natomiast w klasyfikacji ogólnej - open, byłem szósty. Mój czas 1h 10min 00s. Gracjan zajął trzecie miejsce OPEN z czasem 1h 09min 26s. Wywrotka zrobiła swoje, lecz podium zaliczone! Na koniec opatrywany przez medyka, rozmawiałem z organizatorem. Przychylił się do mojej uwagi związanej z oznaczeniem na asfalcie farbą, niebezpiecznych miejsc i zaznaczaniem odległości do tych miejsc. Organizatorzy Triathlon Bydgoszcz wystawili sztafetę i ich kolarz też się wyłożył - nie byłem sam.. W imprezie startowało 210 triathlonistów, z całej Polski. TRIBA BOSiR Barcin znowu zaliczyła podium!".

Czytaj dalej...

Oczami triathlonisty #1!

TRIATHLON LWA - LUSOWO 1/8 IRONMAN!

OCZAMI TRIATHLONISTY - CZĘŚĆ PIERWSZA 09.06.2018 roku

"Wstałem około godziny 04:45. Dzień wcześniej przygotowałem już cały sprzęt tj.: rower, spakowana pianka, okulary do pływania, strój triathlonowy, jedzenie, woda itd.. Wszyscy jeszcze smacznie spali, bo to przecież sobota. Ja natomiast, miałem już w głowie wyścig, który mnie czeka. 1/8 dystansu IRONMAN - tj. 450 metrów pływania, 22.500 metrów na rowerze i 5250 metrów biegu! W tym sezonie, mój pierwszy, indywidualny start na otwartym akwenie. Zawody odbywały się w miejscowości Lusowo / koło Poznania. Znane pod nazwą "TRIATHLON LWA". Impreza rangi ogólnopolskiej, skupiająca całą „śmietankę” triathlonistów z Poznania, Szczecina czy Wrocławia. Szybka kawa z rana, mocne śniadanie i o godzinie 05:45 ruszyłem na „podbój” Lusowa. W głowie cały czas analiza, tego co się będzie działo podczas wyścigu i jedna myśl, Barcin MUSI ZAISTNIEĆ! Po dotarciu na miejsce pobrałem pakiet startowy i spojrzałem na listę - 300 osób startujących! Pomyślałem.. będzie walka! Na dystansie 1/8 IronMan, aby zaistnieć w czołówce trzeba naprawdę „grzać”. Ten wbrew pozorom, krótki dystans rządzi się własnymi prawami. Tak jak na 1/2 Ironman (1900 metrów pływania, 90 kilometrów roweru i 21 kilometrów biegu) mogłem pracować w trybie tlenowym, tak tutaj wiedziałem, że tętno mojego serca będzie zaliczało zakresy 170-190. Będę je czuł, jakby miało się wyrwać z piersi. Nastała godzina startu.. Pogoda nie rozpieszczała - 30 stopni i wiatr, który nic nie pomagał. Weszliśmy do wody. Ryk syreny i ruszyła wataha! Walka trwała od samego początku do końca tzw. „młyn w wodzie”. Z wody wyszedłem w granicach 27 miejsca. Wiedziałem, że rower to moja mocna strona i tam "zagotuje" się noga. Tak faktycznie było. Po rowerze byłem czternasty. Średnia przelotowa na trasie to 39,5 km/h, średnia moc w watach to 290. Jeden z lepszych triathlonistów z Bydgoszczy (klub TriSpace), w mojej kategorii deptał mi po piętach. Razem wybiegaliśmy na trasę biegową, ale już na pierwszym kilometrze został z tyłu. Upał i moc, którą zostawił na rowerze dała mu się we znaki. Na trasie biegowej minąłem jeszcze dwie osoby. W klasyfikacji ogólnej zająłem 12 miejsce! W kategorii wiekowej M40 byłem pierwszy!! Czas to 1 godzina 09 minut! TRIBA BOSiR BARCIN zaliczyła najwyższe miejsce na podium! Nikt nie wiedział gdzie jest Barcin - teraz wiedzą! Wracając do domu myślałem już o następnym dniu.. 10.06.2018 roku kolejny start. Jak tu szybko się zregenerować i przygotować organizm do kolejnego mocnego wysiłku i pracy. Moje doświadczenie w triathlonie od 2004 roku nie poszło na marne. Kąpiele na zmianę w soli Bocheńskiej i lodzie odżywiły całe ciało. Kilka wskazówek fizykoterapeuty i rolka zrobiły resztę.."

Czytaj dalej...

Pierwsze miejsce TRIBA BOSiR Barcin w Ślesinie!

Dnia 03.06.2018 roku w Ślesinie rozegrany zostały zawody Garmin Iron Triathlon. Były to zawody ogólnopolskie w rywalizacji sztafet składających się z trzech zawodników - każdy z trójki startujących miał do pokonania po jednej z części triathlonu - bieg na dystansie 10,500 metrów, przejazd rowerem na trasie 45,0 kilometrów oraz pływanie - 950 metrów. Trójka Barcinian reprezentująca Triba BOSiR Barcin w składzie - Radosław Sosiński, Marcin Ruciński oraz Piotr Grochowiak spisała się znakomicie! Ich łączny wynik - 02.05,15 sekund dał im pierwszą lokatę! Trio z Barcina wyprzedziło drugą ekipę o dwanaście minut. 

Radosław Sosiński - pływanie (00:15:01)
Marcin Ruciński - rower (01:07:55)
Piotr Grochowiak - bieg (00:39:15)

Czytaj dalej...

Triathlon! Rezerwacja basenu sportowego!

W związku z organizowanymi zawodami TRIATHLONOWYMI, które odbywają się na Krytej Pływalni w Barcinie dnia 25.03.2018 roku od godziny 06:30 do godziny 10:30 - spodziewać się można utrudnień związanych ze skorzystaniem z basenu sportowego. Za utrudnienia, serdecznie przepraszamy i jednocześnie zachęcamy do skorzystania w tym czasie ze strefy aromatyzowanych saun, wanien jacuzzi oraz basenu rekreacyjnego.

Kryta Pływalnia w Barcinie - 25 marca 2018 r.
Basen sportowy wyłączony z użytku na rzecz organizacji zawodów triathlonowych

Czytaj dalej...

Log in