Aktualności

Oczami triathlonisty #4!

TRIATHLON BYDGOSZCZ 1/2 IRONMAN - SZTAFETA!  

OCZAMI TRIATHLONISTY - CZĘŚĆ CZWARTA 08.07.2018 roku

"04:30 pobudka! Pobrałem jeszcze niezbędne rzeczy. Gdy jadłem śniadanie tj. 05:30 podjechała TRIBA. Musieliśmy tak wcześnie jechać, bo po pierwsze do 06:30 była jeszcze możliwość wejścia do strefy rowerowej a po drugie start był o 07:00. Nauczony doświadczeniem chciałem jeszcze sprawdzić swoją maszynę. Poranna rozmowa w samochodzie jednak się nie kleiła, każdy był lekko zaspany. Radek tylko raz po raz dawał do zrozumienia, że odczuwa stres (mówił: „.. ale mnie ciśnie na tyłek” itp.) i czekał na to, że my też mamy takie odczucia. My jednak podkręcaliśmy temat i mówiliśmy, że trzeba wszystkim skopać tyłek, że idziemy na całość - w tzw. trupa. U Radka to wzmacniało nie psyche, ale ciśnienie na tyłek. Około godziny 06:00 dojechaliśmy na miejsce. Bydgoszcz dopiero przewracała się na drugi bok, po sobotnich imprezach. My już byliśmy zwarci i gotowi, szczególnie Radek. Podczas przejścia przez Brdę rozdzieliliśmy się na kierunki. Ja poszedłem do strefy rowerowej a Piotrek z zapasem chusteczek, poszedł wspierać Radka na start. On pierwszy z naszej ekipy zaczynał walkę. W strefie spotkałem znajome twarze. Zamieniliśmy kilka słów. Sprawdziłem umocowanie bidonów, zrobiłem kilka małych poprawek przy rowerze i poszedłem do strefy zmiany chipa. 07:00 poszedł start. Sędzia poinformował zawodników ze strefy rowerowej. Byłem już gotowy. Po upływie około 20 minut z wody wychodziły pierwsze osoby. Była to czołówka startująca indywidualnie, na dystansie 1/2. Oni jako PRO, byli puszczani pierwsi. 21 minuta po starcie do strefy wbiegł pierwszy zawodnik (pływak) ze sztafety. Była to sztafeta www.kujawsko–pomorskie.pl. Bardzo mocna ekipa. Zawodowy pływak i zawodowy kolarz. 22 minuta - kolejny pływak ze sztafety, Staszkiewicz (mocny gość, znany nam bardzo dobrze). 23 minuta do strefy wpadł Domeracki (jeden z najlepszych pływaków długodystansowych w Polsce), za nim kilka sekund pojawił się Robert Ciepłowski następny mocny pływak z team-u IPA Bydgoszcz. Wiedziałem, że będę musiał ich gonić. W głowie powoli się już kotłowało. 24 minuta, Radka nie widać a tu kolejne ekipy umykają tj. Drużyna Jurasza i Nokia Bydgoszcz. 25 minuta pojawił się pływak z KS Jastrzębie, a za nim Sudoł Piotr reprezentant Powiatu Żnińskiego. Już ciśnienie sięgało zenitu, a w głowie jedna myśl, czy korby od suportu wytrzymają. Za chwilę wpadł Radek 25min 33s. Po jego oddechu było widać, że dał chłop z siebie wszystko. Ręce mi się trzęsły jak ściągałem mu chipa. To było już spowodowane stresem i napływem adrenaliny. Jak wybiegłem z rowerem ze strefy, już byłem w swojej matni. Głęboki oddech i jedna myśl, aby na początku nie „przepalić” nogi i pojechać zgodnie z założeniami. Po ok. dwóch minutach łyknąłem pierwsze dwie osoby ze sztafety. Pojawił się banan na twarzy i cisnąłem dalej. Na horyzoncie kolejny rywal. Dojechałem do niego i mając na blacie 320 wat wyprzedziłem go. Noga poczuła. W głowie zapaliła się lampka z napisem - "Marcin zwolnij!". Potraktowałem to poważnie, bo wiedziałem czym to może skutkować. Zaczęliśmy się mijać. Po chwili na motocyklu podjechał do mnie sędzia i dał mi ostrzeżenie, za draft. Jechałem swoje, lecz gość mijając mnie od razu zwalniał i wybijał mnie z rytmu pedałowania, ponieważ musiałem hamować żeby łapać odległość. Taka walka trwała kilkanaście minut, aż w końcu gość spuchł, a ja odjechałem. Na każdym okrążeniu (było ich cztery - 22,5km jedno okrążenie) miałem wsparcie. "Krzychu" podawał mi czas do pierwszego ze sztafety. Ja w swoich założeniach cisnąłem do przodu. Co okrążenie, czas do pierwszego topniał, a banan na twarzy był coraz większy. Na trasie zaczęło się robić gęsto. Na końcówce trzeciego okrążenia podjechał do mnie sędzia. Znowu dostałem reprymendę abym teraz szybciej wyprzedzał. Zbulwersowany zacząłem się z nim kłócić. Nie tylko ja miałem problemy z tymi sędziami. Mój kolega Marek Kowalczyk, startujący indywidualnie, znany i utytułowany triathlonista w Polsce, dostał karę za draft (co było głupotą i idiotyzmem jak mi opowiadał, jak się to odbyło). Z trzeciej pozycji open spadł na 8 pozycję open. Na początku czwartego okrążenia "Krzychu" krzyknął do mnie: „30s. do pierwszego”. Pomyślałem sobie - JESTEŚ MÓJ. W połowie czwartego okrążenia dochodzę „moją ofiarę”, która miała ponad 4 minuty przewagi. Mijając go widzę w jego oczach złość i niemoc. Pamiętam jak powiedziałem: „.. w końcu Cię mam, teraz Ty gonisz!” Próbował jeszcze walczyć, ale.. to był jego koniec. Coś w nim pękło, bo stracił do mnie 6 minut, przez około 15km jazdy. Jednak nie wszystko się układało po mojej myśli, bo końcówka była walką na tzw. wyrzyganie. Na jakieś 4km do mety zza pleców wyskoczył mi, mój kolega Żmudziński Marcin z teamu IPA. Mocna maszyna. Poszły konie po betonie. Nie ważne już były waty. Ogień, mroczki i koła w oczach i tylko jeden cel, aby za bardzo nie odjechał. W amoku tej walki zszedłem z roweru zamiast przed belką, to koło roweru już było w połowie belki. Jednak byłem tak zamroczony, że nie słyszałem sędziego, który biegł za mną i gwizdał. Dobiegu do strefy mieliśmy jakieś 300m. Sędzią była kobieta o stosownych wymiarach. Jak dobiegła za mną, to ledwo mogła złapać oddech. Wyglądała jakby to ona jechała 90km na rowerze. Po zmianie chipa i przekazaniu Piotrowi, który jakby unosił się w powietrzu pobiegł swój półmaraton, musiałem podać nr sztafety sędziemu. Pomyślałem, teraz na pewno dostaniemy karę czasową. Jednak nie miałem racji. Najbliższa rodzina tj. żona i dzieci czekały na mnie, przy strefie. To była wspaniała chwila kiedy Oni byli i widzieli. Straciłem tylko 5s. do Marcina z IPA. Razem podziękowaliśmy sobie. Mój czas przejazdu to 2h 13min 00s. Poszczególne średnie prędkości na odcinkach 11km - 40km/h, 40km/h, 41km/h, 41km/ h, 41km/h, 41km/h, 38 km/h, 43 km/h. Chłopacy z TRIBA powiedzieli mi, że do końca nie wierzyli, że utrzymam tą średnią. Przeczuwali najgorsze. Jednak organizm się nie poddał, a rower sprawdził w 100%. Po szybkim ogarnięciu się wróciłem na trasę biegu, aby pomóc Piotrowi. Walczyliśmy o czołowe miejsce. Piotr naprawdę mocno biegł. Pierwsze dwa kilometry po 3:39, potem 4:00, 4:04, 4:01. Na około 10km podałem mu żel energetyczny. Chwilę pobiegłem z nim. Spytał czy jest dobrze. Powiedziałem mu, że mamy na pewno pudło niech tylko wytrzyma. On się uśmiechnął i wrzucając kolejny bieg, oddalił się. Cały czas z Krzychem i Radkiem monitorowaliśmy jego bieg online, w aplikacji telefonu. Dał radę i z czasem 1h 27minut i 37s. wpadł na metę. TRIBA BOSiR BARCIN zajęła drugie miejsce z czasem 4h 11minut 26s. Pierwsze miejsce należało do Naszych kolegów z IPA Bydgoszcz 4h 10minut 49s. (JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKI ZA RYWALIZACJĘ FAIR PLAY DO KOŃCA I WSPÓLNY PRZYJACIELSKI DOPING). Tak mało brakowało. Trzecia miejsce sztafeta www.kujawsko-pomorskie.pl z czasem 4h 17minut 01s. Piękna impreza zrobiona na wysokim poziomie, co doceniła również Pani Prezes Barcińskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, która przyjechała na miejsce osobiście nam pogratulować. To się ceni! Podziękowania dla wszystkich, którzy w nas wierzą!"

Log in